środa, 31 lipca 2019

Ulubione w lipcu ❤

Aż trudno uwierzyć, że lipiec dobiega końca. Nawet nie wiem kiedy i gdzie umknął mi ten miesiąc. Mimo, że nie miałam żadnych wakacji czy wyjazdów, to mogę uznać ten miesiąc za całkiem udany. Dlatego postanowiłam rozpocząć nowy cykl na blogu - "Ulubione". Nie wiem czy tego typu podsumowania będą pojawiać się co miesiąc, ale myślę że to całkiem fajna sprawa. Będziecie mogli podpatrzeć co się u mnie działo, co mi się sprawdziło i czego używałam. Jedzenie, książki, filmy, seriale, miejsca, kosmetyki i wiele innych. Gotowi? No to ruszamy z ulubionymi w lipcu :) 

Jeśli chodzi o pogodę, to lipiec był dość niestabilny. Raz cieszyliśmy się słońcem i upałami, a innym razem spacerowaliśmy pod parasolami. W te gorące dni moim odkryciem okazała się herbata na zimno o Herbapolu. Kiedy zobaczyłam na półce w sklepie połączenie dwóch moich ulubionych smaków - mango i mięty, nie mogłam się powstrzymać! Wybór okazał się strzałem w dziesiątkę.
Herbata na zimno, podana z kostkami lodu przynosiła ukojenie w te najgorętsze dni lipca.


Kiedy jesteśmy już przy upałach i smakach, związanych z latem nie może zabraknąć w tym zestawieniu lodów. Mimo, że w związku z problemami zdrowotnymi, nie mogę jeść za bardzo słodyczy czy nabiału, to lodów nie potrafię sobie odmówić. W lipcu pojawiło się ich naprawdę sporo, ale moim ulubionym odkryciem były jagodowe lody w białej czekoladzie. Kolejne moje ulubione smaki :)


 Lato to także idealny czas na owoce. Też nie mogę ich za wiele jeść, ale arbuza, malin i borówek nie odmówię ;). Tak też było w tym mijającym miesiącu. 




Żeby nie było, że cały miesiąc opierał się na jedzeniu prawdziwym hitem okazał się dla mnie peeling do ciała. Jogurtowo-owocowy, a jakże! Czyli jednak trochę jedzeniowo :) Skusiłam się na niego całkiem przypadkiem, a okazał się naprawdę ciekawym produktem. 
Z racji tego, że się nie opalam, mogłam go spokojnie stosować kilkukrotnie podczas orzeźwiających kąpieli pod prysznicem.


Jak kosmetyki to również perfumy. Uwielbiam otulać się zapachami. Najczęściej wybieram te kwiatowe i owocowe. Tak też było tym razem. Podczas spożywczych zakupów w Biedronce, moją uwagę zwróciły kwiatowe pudełeczka i flakoniki. Nie wszystkie wersje mi się podobały, za to ten zapach skradł moje serce od razu. Pokazywałam Wam go już na instagramie. Odkąd kupiłam te perfumy, używam ich codziennie. Niewątpliwie będą kojarzyć mi się z latem.

Co prawda jeszcze w czerwcu zaczęliśmy oglądanie nowego (dla nas) serialu, za to w lipcu pojawił się jego nowy sezon. Pochłonęliśmy go razem z mężem w ciągu tygodnia. Nie zawsze zgadzamy się co do filmów, czy seriali. Dom z papieru zachwycił nas oboje. Aż się sama dziwiłam, z jaką ekscytacją zabieraliśmy się za kolejne odcinki. Historia, bohaterowie i język hiszpański skradły nasze serca w zupełności. Jak ktoś jeszcze nie ma Netflixa, to również polecam, bo my już od prawie dwóch lat nie oglądamy nic innego :D


Lato kojarzy nam się głównie ze słońcem i ciepłem. Nie każdy dzień w lipcu był upalny, a nawet jeśli tak, to niektóre wieczory były nieco chłodniejsze. Wtedy towarzyszyła mi świeczka, którą dostałam od mamy już kilka miesięcy temu. Jednak dopiero w lipcu zapalaliśmy ją najczęściej. To właśnie ona stoi na naszym stole i zachwyca zapachem, nawet kiedy jest nieużywana :) Zdarzyło się, że goście pytali co tak pięknie pachnie. To wszystko jej sprawka :) Swoją drogą, ten plakat od Desenio też uwielbiam.


Jeszcze pod koniec lipca, a dokładniej dosłownie dwa dni temu udało mi się wreszcie spotkać z przyjaciółkami. Długo się nie mogłyśmy zebrać, ale w końcu się udało. Po smacznej kolacji udałyśmy się w bardzo fajne miejsce, w które zawsze chciałam pójść w Poznaniu.
Słynne i znane ze słyszenia i zdjęć Kontenerart, już od dawna były moim celem odwiedzin. Teraz się udało i absolutnie nie żałuję, że tam trafiłyśmy. Miejsce ma swój wyjątkowy klimat - hamaki, duże pufy czy stoliki na piasku od razu mi się spodobały! Wieczorem klimat zrobił się jeszcze bardziej przyjazny, kiedy cały teren rozświetliły lampki. Polecam zajrzeć tam ze znajomymi! Z tego co wiem, odbywają się tam też imprezy i różne spotkania, w których po prostu trzeba uczestniczyć :) 


Zdjęcie pochodzi z ich oficjalnej strony na Facebooku.

W tym miesiącu nie udało mi się przeczytać w całości żadnej książki. Dwie zaczęłam, ale myślę że więcej o nich wspomnę następnym razem :) 

Czasu na słuchanie muzyki też nie miałam zbyt wiele. W pracy słucham głównie tego, co aktualnie pojawia się w radiu. Wpadły mi jednak w ucho nowe piosenki Eda Sheerana. Pojawiła się też nowa płyta tego artysty, jednak nie miałam jeszcze okazji jej przesłuchać. Może niedługo się to zmieni i napiszę Wam o niej coś więcej. 




A Wam jak minął ten miesiąc? Może macie za sobą jakieś niesamowite przeżycia i podróże? :)

2 komentarze:

  1. Widziałam te herbaty i zastanawiałam się, czy parzy się je w zimnej wodzie? :D

    OdpowiedzUsuń

Musisz to zobaczyć!

Jak zorganizować wieczór panieński lepszy od marzeń

Już kilka razy wspominałam Wam, że wkrótce wychodzę za mąż. Kiedy w styczniu zaczęliśmy załatwiać wszystkie sprawy związane ze ślubem i wese...