czwartek, 20 lipca 2017

Naszywkowe metamorfozy

Od jakiegoś czasu w sklepach odzieżowych można zauważyć ogrom ubrań z różnokolorowymi naszywkami. Ja ten trend pamiętam jeszcze z dzieciństwa, teraz jak widać wszystko powraca :) Spodobało mi się to, więc postanowiłam ożywić nieco kilka moich ubrań. Nie widzę potrzeby wydawania kilkudziesięciu-kilkuset złotych na ubrania, tylko dlatego, że mają kolorowe aplikacje. Zakupiłam więc sobie kilka naszywek-przyprasowanek, które nawiązują do moich ulubionych rzeczy, zainteresowań i symboli.


Ja wybrałam dość łatwy sposób, ponieważ zakupiłam elementy, które przyprasowujemy za pomocą żelazka. Dla pewności można je także podszyć igłą i nitką. 


Musicie pamiętać, by używać przy tym jakiejś ściereczki lub kawałka materiału



Jakiś czas temu pobrudziłam jedne ze swoich ulubionych spodni farbą. Niestety nie udało mi się ich doprać, dlatego naszywki okazały się świetnym rozwiązaniem! 



Z kolei jedną z moich ulubionych koszulek przyozdobiłam aparatem, który wiąże się z tym, co lubię robić :) 


Jak Wam się podobają ubrania po metamorfozie? :) Która zmiana wyszła najlepiej?





Nie są to jakieś duże zmiany, ale moim zdaniem naszywki dodają ubraniom niepowtarzalnego charakteru :) A Wy, lubicie tego typu ozdoby? 


środa, 5 lipca 2017

Jak zorganizować wieczór panieński lepszy od marzeń

Już kilka razy wspominałam Wam, że wkrótce wychodzę za mąż. Kiedy w styczniu zaczęliśmy załatwiać wszystkie sprawy związane ze ślubem i weselem, nie sądziłam, że czas tak szybko minie. Dziś został już ostatni miesiąc do tego ważnego dnia. Jak tylko pojawił się temat ślubu, wiele osób pytało mnie co z moim wieczorem panieńskim. Nie jestem typem imprezowiczki, dodatkowo moje problemy zdrowotne ograniczyły nieco moje życie towarzyskie. Nie myślałam więc o niczym szczególnym, chciałam tylko spotkać się z najbliższymi koleżankami i kuzynkami i miło spędzić czas. Na początku czerwca podjęłam decyzję, że pierwszy weekend lipca będzie odpowiednim czasem na zorganizowanie wieczoru panieńskiego. Dziewczyny entuzjastycznie przyjęły wiadomość o planowanym garden party. Taki był plan. Miał być ogródek moich rodziców, pastelowe kolory, słońce i dobra zabawa. Niestety wszystko się zmieniło w sam dzień imprezy. 1 lipca zaczął padać deszcz, wiał silny wiatr i temperatura spadła do około 12-15 stopni. Nie przeszkodziło to jednak w zorganizowaniu najlepszego wieczoru panieńskiego. Na początku chciałam mieć wszystko pod kontrolą, myślałam że sama wszystko kupię i ogarnę. Na szczęście moje koleżanki odwiodły mnie od tego pomysłu. Owszem, ogólny zarys i klimat ustaliłam ja. Kupiłam też kilka dodatków i dekoracji, które pasowałyby do mojej wizji. Wszystko to dziewczyny wzięły pod uwagę, ale ostateczny krok należał do nich. I wiecie co? Nie mogłam podjąć lepszej decyzji! Impreza przeniosła się do domu moich rodziców, którzy również byli zaangażowani w przygotowania, a później pojechali do babci, byśmy mogły czuć się swobodnie w swoim babskim gronie. Do ostatnich chwil nie wiedziałam jak wszystko będzie wyglądać w całości, miałam pewne obawy. Okazało się jednak, że całkowicie niepotrzebnie. Kiedy wróciłam od fryzjera (tego dnia miałam zaplanowaną wcześniej wizytę), moim oczom ukazały się najbliższe mi osoby - dziewczyny ubrane w czarne sukienki. Jak tylko otworzyłam drzwi zobaczyłam roześmiane twarze i błyski lamp z aparatów. Nie wiedziałam co mam robić i na co patrzeć. Jednak dopiero, kiedy weszłam do pokoju i przywitałam się ze wszystkimi zatkało mnie totalnie. Okazało się, że wszystko przygotowane jest tak, jak sobie wymarzyłam. Były też wszystkie elementy, które przygotowałam wcześniej, co bardzo mnie ucieszyło. Udało się połączyć moją wizję z planami dziewczyn! Poniżej kilka zdjęć z tego dnia, zależało mi na tym, by wszystkie przygotowania zostały uwiecznione, bym mogła Wam to wszystko pokazać. 
W sobotę od rana przygotowałam z mamą lampiony ze słoików, które ozdobiłyśmy wstążkami w kolorach przewodnich imprezy.





Przygotowałam też lightbox z okolicznościowym napisem :) Ja swój lightbox kupiłam już jakiś czas temu w Jysk, ale widzę, że teraz jakiś inny również jest dostępny :) 


Miałam też przygotowane srebrne talerzyki i tacki(papierowe), słomki, serwetki, różowe kwiatki do rozsypania na stole



Reszta to już sprawka moich kochanych współorganizatorek :) 








Udało mi się przekonać dziewczyny, by nie było żadnych kiczowatych, penisowych elementów. Były tylko słomki, które odpadły już na samym początku, bo okazały się kiepskiej jakości :D 

Dostałam również piękny tort ombre o smaku moich ulubionych malin :) 


Były również prezenty, jeden z nich nawet mnie wzruszył, ale Wy zobaczycie go za jakiś czas :) 






Cały wieczór okazał się niesamowity! Było wesoło, smacznie, dziewczęco - czyli tak, jak sobie wymarzyłam :) Dziewczyny przygotowały konkursy i test o mnie i moim narzeczonym. Było naprawdę zabawnie!

 Jeśli chodzi o jedzenie to każda z nas coś przygotowała - było kilka sałatek, szaszłyki owocowe, koreczki, paluszki, łosoś w cieście francuskim, skrzydełka z kurczaka, tortille pszenne, babeczki z owocami i chipsy (których nawet nie ruszyłyśmy :D) Tak naprawdę udało nam się chyba połączyć konkrety z przekąskami i myślę, że każdy był zadowolony :).





Pozwólcie, że więcej zdjęć zostawię dla siebie ;) Nie byłam na tej imprezie sama, więc wolałabym nie pokazywać wszystkiego. 

Jak widzicie, wieczór panieński może być urządzony ze smakiem, subtelnie, dziewczęco i delikatnie. Nie oznacza to jednak, że było nudno. Wreszcie miałam okazję dużo się pośmiać, porozmawiać i potańczyć (późnym wieczorem udałyśmy się do klubu). Jeżeli w przyszłości będziecie organizować taki wyjątkowy dzień,  pamiętajcie, by uwzględnić upodobania przyszłej Panny Młodej. Wtedy zabawa będzie najlepsza! :)

Poniżej kilka linków, które mogą okazać się pomocne :) Wpis nie jest w żaden sposób sponsorowany. No chyba, że dobrą zabawą minionego weekendu :) 


poniedziałek, 26 czerwca 2017

Lampion pełen miłości

Jak już pewnie wiecie, lubię proste i szybkie rozwiązania, które dają niezwykłe efekty. Kiedy wymyślam nowe wpisy na bloga, kieruję się łatwością wykonania, niskim nakładem finansowym i wykorzystaniem przedmiotów, które mam w domu. Dziś pokażę Wam kolejny lampion, który świetnie sprawdzi się zarówno w domu, jak i w ogrodzie podczas letnich spotkań ze znajomymi. 

Do jego wykonania użyłam słoika, taśmy malarskiej, czarnej, matowej farby w sprayu, sznurka i nożyczek


Na taśmie narysowałam ołówkiem serce i wycięłam je, po czym przykleiłam na słoik


Następnie spryskałam słoik farbą



Po wyschnięciu, odkleiłam serduszko 


Na koniec dodałam jeszcze sznurek


i świeczkę 


Lampion gotowy! :) 


czwartek, 15 czerwca 2017

Szybki obiad na uczelnię lub do pracy

Za czasów studenckich moi znajomi nazywali mnie pudełkowym człowieczkiem. Chodziło oczywiście o to, że bardzo często przynosiłam ze sobą śniadania i obiady w pudełkach :) W przerwach między zajęciami zajadałam sałatki i inne smakołyki przygotowane wcześniej w domu. Do pracy również zabierałam ulubione dania, które mogłam sobie odgrzać i zjeść na ciepło. Teraz obiady zazwyczaj jem w domu, ale zdarza mi się zabierać do pracy coś w rodzaju drugiego śniadania lub lunchu. Dziś pokażę Wam jedno z szybkich, ale smacznych rozwiązań do pudełka. 

Nie zawsze mam czas i chęci przygotowywać cały posiłek od początku, dlatego korzystam czasami z jakiś półproduktów. Ze względu na mój stan zdrowia, nie robię tego często, ale nie ukrywam, że zdarza mi się. Tak jest na przykład w przypadku pszennych tortilli, ale nie uważam tego za wielką zbrodnię. 

Do przygotowania mojego lunchu użyłam: tortille pszenne, szpinak (mrożony lub świeży), czosnek, tuńczyka z puszki i ser kozi (może też być ser feta)


Zaczęłam od podsmażenia na oliwie dwóch ząbków czosnku


Następnie dodałam szpinak


Kiedy szpinak już zrobił się miękki doprawiłam go solą i pieprzem



Po przemieszaniu, wyłączyłam gaz i zostawiłam na trochę szpinak, by odlać z niego wodę. Następnie na patelnię dodałam tuńczyka i ser kozi



Ostatni krok to już tylko ułożenie szpinaku na tortilli i zwinięcie jej


Ja zazwyczaj kroję zwiniętą tortillę na kilka mniejszych ruloników, by bez problemu ułożyć je w pudełku



Posiłek gotowy! Można ruszać w teren :) 


Smacznego! :) A Wy, co zabieracie ze sobą w pudełka?